Pokochanie swojej strefy komfortu kluczem do dobrego życia?

Idea wychodzenia ze strefy komfortu, którą serwują wszędzie współcześni mówcy motywacyjni nigdy do mnie nie przemawiała…

Pamiętam jak kilka lat temu moja przyjaciółka Dominika przysłała mi ten obrazek.

Wtedy mnie to śmieszyło, a dziś bardziej przeraża, kiedy widzę, że wychodzenie ze strefy komfortu  stało się dla wielu ludzi warunkiem samorozwoju i spełniania marzeń.

Niedawno trafiłam na genialny wykład wspaniałej kobiety, Pani Joanny Flis p.t. POKOCHAJ SWOJĄ STREFĘ KOMFORTU, który rozłożył mnie na łopatki. Podczas swojego wykładu Pani psycholog  Joanna Flis dokładnie ukazuje jak to się stało, że zmiana stała się współczesnym synonimem rozwoju, a przekraczanie własnych granic jest powszechnym celem osobistym.

Kilka najważniejszych według mnie lekcji, które płyną z tego wykładu:

  • Rozwój nie odbywa się tylko wtedy kiedy coś zmieniamy, dokonuje się też wtedy kiedy jesteśmy świadomi tego co posiadamy, tego kim jesteśmy.
  • Konsumpcjonizm mówi więcej o naszych niezaspokojonych potrzebach, niż przedmiotach, które nabywamy.
  • Dawna, dobra idea wychodzenia ze strefy komfortu, która kiedyś dotyczyła emocji, została dziś zastąpiona warunkową akceptacją, która w dużej mierze zależy od tego co osiągniemy i ile granic zdołamy jeszcze przekroczyć.
  • Jeżeli wychodzimy ze swojej strefy komfortu uciekając od siebie i przed samym sobą i to nie ma nic wspólnego z samorozwojem.
  • Warunkiem samorealizacji jest samoakceptacja i dogłębne poznanie tego jakie są nasze naturalne zasoby i ograniczenia.
  • Kryzys możemy przezwyciężyć odwołując się do własnych zasobów, do tego co jest w nas najlepsze  oraz rozpoznając ograniczenia i je akceptując.
  • Każdy z nas potrzebuje swojej strefy komfortu , to jest nasza baza bezpieczeństwa.
  • Arystoteles powiedział, że jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy, a doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem.

Kiedyś stawiałam sobie wysoko poprzeczkę po to, by udowodnić sobie i innym, że „niemożliwe nie istnieje”.

Dziś, kiedy stawiam sobie wysoko poprzeczkę to tylko po to, by móc swobodnie pod nią przechodzić.

Poukładałam czas i pracę, by mi służyły, a nie wyczerpywały.

Zrozumiałam, że nie jestem robotem i moje siły i możliwości są ograniczone.

Odkryłam moje mocne strony i zaakceptowałam niedoskonałości.

Zrozumiałam, że nie muszę być perfekcyjna, idealna, by czuć się wartościowa.

ROBIĘ SWOJE najlepiej jak potrafię, dzięki temu, że odkryłam to co jest rzeczywiście MOJE, a nie to co wynika z oczekiwań innych ludzi.


Gorąco polecam obejrzenie wykładu Pani Joanny Flis oraz odkrycie i zastosowanie tego niezwykle wartościowego przesłania jakie z niego płynie.

(Visited 230 times, 1 visits today)

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *